piątek, 26 lutego 2016

Zlepek myśli dzisiejszych, które wpadły mi do głowy

Ciężko jest żyć, kiedy tak właściwie nie wiadomo po co...

Zmarnowałam praktycznie cały dzisiejszy dzień. Chyba jedyne co dobrego zrobiłam, to przeczytałam parę artykułów z lutowych "Charakterów". Nie zabrałabym się pewnie nawet za to, gdybym nie zorientowała się, że wyszedł już kolejny numer, a ja ledwo ruszyłam ten... Nie wiem dlaczego nie chce mi się poświęcać czasu nawet na rzeczy, które lubię i mnie interesują.

Chyba cierpię z powodu zbyt dużej ilości wolnego czasu. Sama nie potrafię sobie go zagospodarować, jeżeli nie czuję presji, że koniecznie muszę coś zrobić.
Wystarczy mi poczucie, że mogę odłożyć obowiązki na później i wtedy bez namysłu tak robię, chociaż wiem, że nie powinnam i lepiej byłoby wykonać przynajmniej część z nich wcześniej, żeby później mniej się stresować.
Ale czym się zająć (już pomijając uczelniane i domowe obowiązki), do czego się zmusić, żeby miało to jakiś sens...Najchętniej wyszłabym gdzieś ze znajomymi, ale nie chce mi się nawet proponować spotkania.

Nie mam już pojęcia na co ja czekam. Przydałby się ktoś, kto ogarnąłby moje życie za mnie, byłabym wtedy naprawdę wdzięczna. Szkoda, że tak się nie da... Sami musimy radzić sobie z własnym charakterem, rozeznawać siebie, rozwijać, starać się być lepszą wersją siebie. Nikt inny za nas tego nie zrobi. Co najwyżej może nam pomóc, ale zauważyłam, że w dzisiejszych czasach ciężko o jakąś pomoc... A przynajmniej ciężko o nią dla kogoś tak przeciętnego i teoretycznie niemającego problemów człowieka jak ja.
Jeżeli ktoś nagle zachoruje, ma wypadek, straci jakąś bliską osobę, zwolnią go z pracy lub spotka go jakaś inna ewidentnie przykra sytuacja, wtedy może znajdują się znajomi i rodzina, która wesprze słowem lub po prostu obecnością. Kiedy twoje problemy istnieją głównie w twojej głowie, nie ma co liczyć na jakąś większą pomoc lub wsparcie. Musiałabym chyba wprost i szczerze o wszystkim komuś opowiedzieć i dopiero wtedy sytuacja być może wyglądałaby inaczej. Ale nie mam komu, a dodatkowo chyba mi się nie chce...albo może nie mam siły opowiadać o tym wszystkim co boli i co czuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz