poniedziałek, 8 lutego 2016

Przemyślenia (nie)ulotne

Nie jestem wcale szczęśliwa i wiem, że z Nim też nie będę... tzn. może będę na chwilkę, w tych momentach kiedy będziemy się spotykać, kiedy będzie miło i przyjemnie. Ale kiedy będę wracać do domu, do rzeczywistości, zostawać znów sama ze swoimi myślami i emocjami wiem, że będzie mi cholernie ciężko. Że nieustannie będę czuła strach...przed tym co o mnie myśli, czy naprawdę coś do mnie czuje i co to tak właściwie jest...Czy nie jest ze mną tylko i wyłącznie dlatego, że chce po prostu być w jakimkolwiek związku z kimkolwiek, kto się przytrafi. Wiem, że tak będzie. Co prawda nie znamy się długo, ale trochę już o nim wiem...widzę jakie ma podejście do życia. Może będę kolejną porażką na jego drodze? Bo wcale nie dam mu tego, czego szuka... Stabilizacji, ciekawych rozmów, poważnych planów na przyszłość...
W sumie to chyba jestem dosyć egoistyczna pod tym względem... Chcę się z nim spotkać i ewentualnie być, tylko po to by w końcu zobaczyć jak to jest w związku. Infantylne podejście...ale boję się, że im starsza będę, tym trudniej będzie mi wejść w tą pierwszą relację. Jak ktoś zaczyna przygody z 'chodzeniem' już jako nastolatek, to myślę, że w dorosłym życiu jest mu już łatwiej...Ma jakiekolwiek doświadczenie, wie co lubi i czego mniej więcej oczekuje od drugiej osoby. Dlatego ja egoistycznie chcę wykorzystać tę okazję, żeby to jakiekolwiek doświadczenie zdobyć.

Pewnie to mnie zabije...
Z moją słabą psychiką będzie naprawdę ciężko...
Więc dlaczego tego chcę? Dlaczego brnę w tą stronę zamiast dać sobie spokój?
Nie wiem, nie rozumiem siebie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz