Jestem zagubiona. Gdzieś, lecz nie wiem gdzie. We własnych myślach? Decyzjach? Relacjach? Wątpliwościach?
Powierzchownie wszystko jest w porządku i nagle, kiedy siedzę sama w pokoju, przychodzi znów to uczucie...i muszę się rozpłakać, chociaż nie wiem dokładnie dlaczego. Po prostu muszę, łzy same cisną się do oczu. A przecież nic się nie stało...
Po świecie chodzi tak wielu ludzi, tak wiele dusz, które być może także wciąż czegoś lub kogoś szukają... Dlaczego tak trudno znaleźć osoby podobne do nas samych? Z pewnością jest wiele takich, które chciałyby wysłuchać naszych opowieści, poznać naszą historię, być obecne w naszym życiu, bo po prostu by nas zrozumiały. Lecz nigdy nie będzie nam dane ich poznać... To smutne. Tak wiele straconych możliwości, o których nawet nie będziemy zdawać sobie sprawy.
Może ktoś, kogo dzisiaj minęłam na ulicy mógłby być moją bratnią duszą? Pewnie tak, ale teraz już się tego nie dowiem...
Poznajemy ludzi przypadkowo, w przeróżnych miejscach, sytuacjach. Zaczynamy rozmawiać, nawiązujemy jakąś nić porozumienia, a po jakimś czasie nie wyobrażamy sobie jak wyglądałoby nasze życie i kim bylibyśmy teraz, gdyby nie oni. A wystarczyłoby, żebyśmy w danym momencie w przeszłości podjęli jakąś inną decyzję i być może nigdy byśmy z tymi osobami nie zaczęli rozmawiać...
Brakuje mi ludzi. Przyjaciół...Ale nie w tym sensie, że ich nie mam. Oni są, teoretycznie blisko mnie. Jednak to już nie to samo co kiedyś. Dawniej potrafiliśmy znaleźć dla siebie czas, widywaliśmy się codziennie ze względu na szkołę, a później kiedy drogi nam się trochę rozeszły nadal spotykaliśmy się przynajmniej raz w tygodniu...zazwyczaj w piątki. Taki nasz stały punkt tygodnia. To chyba dawało mi pewne poczucie bezpieczeństwa, z którego zdałam sobie sprawę dopiero teraz, kiedy tamte czasy minęły i poczułam, że coś straciłam...
Pozostała pustka, której nie da się niczym wypełnić. Żadnym zajęciem czy obowiązkami...
Chciałabym napisać jeszcze wiele, pociągnąć ten temat, ale nawet na to nie mam siły. Słowa przychodzą z taką trudnością...Szkoda, że nie wylewają się ze mnie tak samo, jak robią to myśli w mojej głowie.
Jutro pobudka przed 7.00, chyba położę się wcześniej spać, chociaż chciałabym jeszcze trochę poczytać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz