Dziękuję za ten dzień i za to co dzisiaj przeżyłam
Tzn. w sumie nic wielkiego się nie stało...Zaliczyłam ćwiczenia z prawa. W dodatku ustnie, co dla mnie jest tym większym sukcesem, bo nie cierpię odpowiadać, zawsze się stresuję, że wszystkiego zapomnę, że będę mówić nieskładnie, niegramatycznie i w ogóle zapomnę języka w gębie. Dlatego trochę nie wierzę, że mi się udało... Tym bardziej, że nie byliśmy na to przygotowani i o tym, że nie będzie to test, a odpowiedź ustna dowiedzieliśmy się jakieś 15 minut przed.
Wczoraj zdałam sobie sprawę z pewniej rzeczy...że może jednak to wszystko co we mnie siedzi...to nie tylko same myśli, może to coś więcej...Zaczęłam czytać o osobowości borderline...
Nie jestem zwolenniczką diagnozowania siebie samego na podstawie rzeczy wyczytanych w internecie, bo gdybyśmy tak mieli robić, to za chwilę wyszłoby, że chorujemy na wszystko. Ale to było dla mnie jak swego rodzaju uderzenie w twarz...Ocknęłam się... Nie wiem jeszcze co robić i czy to rzeczywiście dotyczy także mnie, ale chciałabym się dowiedzieć, upewnić czy moje przypuszczenia są prawdą... Lecz nie wiem czy pójdę z tym gdziekolwiek. Trochę to trudne w mojej obecnej sytuacji, ale nie wykluczam takiej możliwości.
Ale teraz nie na to czas...teraz liczą się studia i egzaminy. Chociaż pewnie gdyby dzisiaj nie udało mi się zaliczyć tej poprawki(tak, to była już poprawka), to pewnie pisałabym zupełnie co innego...Coś w stylu, że mam już wszystko głęboko w dupie i jebie te studia.
Wiem, mam zmienne nastroje i ogólnie jestem dosyć zmienna. Potrafię przystosować się do sytuacji, czasami jestem jak kameleon, tak jest łatwiej...
Co przyniesie mi wieczór i jutrzejszy dzień? Chciałabym wiedzieć...nie lubię nagłych zwrotów akcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz