Tak bardzo nie mam się komu wygadać
Tak cholernie nikt mnie nie rozumie
Znowu, wciąż
Ja łudziłam się, że to się skończyło...że ktoś w końcu jest w stanie mnie wysłuchać i doradzić. Lecz jak cholernie się oszukiwałam. Nie zdawałam sobie z tego sprawy aż do teraz.
Boli mnie to, że przyjaciele nie mają czasu, że już ich nie obchodzę...Chociaż myślę, że wciąż jestem ważna...ale nie tak na co dzień. Nikt już nie spyta co u mnie, jak się czuję, co się dzieje, czy mam jakiś problem... Mam wiele, takich które duszą mnie od środka, ale które ukrywam, bo wiem, że zostałyby ocenione, olane, wyśmiane(?), zmieszane z błotem, niezrozumiane...
Nie będę nigdy dla nikogo ważna. Teraz też czuję, że to nie to, ale brnę w tą relację dalej, bo mam nadzieję nie wiadomo na co. Dosłownie. Wiem, że to będzie przecież boleć. I mnie i jego...więc po co się oszukuję?
To miejsce, to jedyna rzeczywistość, w której ktokolwiek mnie rozumie i wie co się ze mną dzieje... Bo jestem tu tylko ja. Jeśli kiedykolwiek jeszcze przyjdzie mi do głowy podzielić się tym miejscem z kimkolwiek to muszę jebnąć sobie w łeb i szybko się opamiętać.
Nie warto ufać...nie w tych czasach...nie takim ludziom...
Co teraz się stanie? Czy to koniec? Czy zostałam już skreślona, czy może wciąż jestem... To nie powinno mnie obchodzić. Powinnam mieć to głęboko w dupie. Dlaczego nie mam...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz