Jestem nikim
Jestem śmieciem wyrzuconym przez morze na brzeg. A wcale nie chcę tu leżeć, wolę tonąć, unosić się na falach, które nie wiadomo gdzie mnie poniosą.
Nie wiem co się ze mną dzieje
Nie wiem czego chcę albo raczej wiem, tylko nie chcę się przyznać sama przed sobą
Poza tym nie chcę, żeby na czymkolwiek albo kimkolwiek mi zależało. Wiem do czego mogłoby to doprowadzić... Chwilowe szczęście i niekończący się ból.
Śnieg za oknem.
Chciałabym mieszkać w jakimś domku, może w Norwegii, odosobnionym od świata, wśród zasp, gdzie na horyzoncie nie widać niczego poza białym puchem, drzewami i nieskończonością. Tak bardzo chciałabym być kompletnie sama. Żeby nikt nie wiedział o moim istnieniu, by nikt się o mnie nie martwił, nie pytał co u mnie. By żyć tylko i wyłącznie dla siebie, ze świadomością, że już teraz nie mogę nic więcej schrzanić. To trudne. To nigdy się nie spełni....Dlaczego?
Czy to tak wiele? To tak duża prośba? Chociaż gdyby się spełniła mogłoby być jeszcze gorzej...ale nie wiem. Nie mam siły się zastanawiać. Z resztą na co ja mam teraz siłę?
Nie mam jej nawet, żeby żyć.
______________
Muszę iść się ubrać i zacząć się uczyć.
Chujowy, nieambitny plan.
Wciąż nie mam o czym gadać, wciąż jestem nudną parodią człowieka. Nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Ale moje wewnętrzne ja zdecydowało już samo. Śmiech nie jest dla mnie, a świat przez łzy wydaje się być taki rozmyty. Jakby przez chwileczkę przestawał istnieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz