wtorek, 5 stycznia 2016

Krótko, wieczornie. Przemyślenia z cyklu: co dzień to samo.

Jestem gdzieś, w jakimś miejscu swojego życia, na pewnym etapie, jak każdy. 
Zmarnowałam praktycznie całe swoje dotychczasowe życie...przewegetowałam lub przespałam większość czasu. Bałam się wszystkiego, nie ryzykowałam, nic nie zmieniałam. Ale teraz właśnie chcę to zrobić. Chcę żeby mój ostatni -nasty rok nie minął bezsensownie. Bym pod jego koniec mogła naprawdę, z czystym sumieniem, powiedzieć 'to był najlepszy rok w moim życiu'. Naprawdę tego chcę! A patrząc na poprzednie lata...nie będzie to trudne do zrobienia.

Chcę zyskać miliony wspomnień, mieć o czym opowiadać, stać się opowieścią. Chcę zdobywać szczyty, pojechać w miejsca, w których nigdy nie byłam, oddychać powietrzem, którym nigdy nie oddychałam, poczuć emocje, których nigdy nie czułam. Poznać to, co nieznane, przezwyciężyć lęki, przełamać bariery, odnaleźć siebie. 

Mam dosyć stania w kącie i patrzenia jak moje życie mija bezpowrotnie tydzień po tygodniu, dzień po dniu, godzina po godzinie... Chcę spróbować czegoś nowego. Skosztować życia, wgryźć się w każdą sekundę. Wycisnąć wszystko co potrafię, nawet chociażbym miała robić te wszystkie rzeczy, których pragnę, sama. Nie obchodzi mnie to. Będę sobie sama chodziła na spacery w magiczne wieczory, oglądała wciągające filmy, czytała książki, chodziła na kawę i lody i do teatru, nie muszę czekać na niczyją propozycję ani zaproszenie. Ale postanawiam też poznawać nowych ludzi, może będą to znajomości na parę godzin, może coś dłuższego? Nie będę niczego oczekiwać, na nic się nastawiać i niczego żałować. Nie na tym polega życie. Każdy robi błędy, tego nie da się uniknąć. Lepiej spróbować i samemu przekonać się co przyniesie nasza decyzja, może okaże się jedną z tych najwłaściwszych w naszym życiu?

Czego ja pragnę? Tak gdzieś głęboko? Wcale nie jakiejś cholernej miłości. Chcę...nieważne...nie umiem znaleźć słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz