sobota, 5 marca 2016

Mniej emocji, więcej o życiu

Jakoś tak...ostatnio u mnie trochę lepiej. Postanowiłam coś ze sobą zrobić, byłam wczoraj na rozmowie kwalifikacyjnej, pierwszej w swoim życiu. Już sam fakt, że dostałam odpowiedź na swoją aplikację uważam za mały sukces i cieszę się, że w ogóle rozważono moją kandydaturę. Bardzo chciałabym, żeby udało mi się dostać tę pracę, ale szczerze mówiąc trudno mi obiektywnie stwierdzić jak wypadłam (na pewno mogło być lepiej...ale jak na pierwszy raz nie zamierzam oceniać siebie zbyt surowo). W przyszłym tygodniu dowiem się czy zaproszą mnie na drugi etap.
Jeśli się nie uda...trudno, będę roznosić CV po sklepach albo restauracjach. To byłaby zdecydowanie mniej odpowiedzialna i wymagająca praca, ale też dałaby mi mniej doświadczenia, więc coś za coś.
Może gdyby mój czas wolny ograniczył się co najwyżej do jednego dnia w tygodniu miałabym mniej czasu na myślenie...

Czasami pozwalam swoim myślom po prostu płynąć.
Najczęściej po przeczytaniu czegoś. Wtedy nachodzą mnie chyba najciekawsze refleksje.
Tak samo jak lubię czytać jakąś książkę, lubię też ten moment kiedy zamykam jej strony i 'delektuję się' chwilą oraz emocjami, które odwiedzały mnie z każdym kolejnym słowem. Z jednej strony to takie dziwne, trochę magiczne (chociaż może to lekko przesadzone określenie). Ale jednak coś w tym jest...
Niedawno podczas takich właśnie rozmyślań wpadło mi do głowy zdanie:
Jeśli czegoś pragniesz, sam musisz o to zawalczyć.
Niby to takie oczywiste, ale chyba często mamy tendencję do czekania, aż coś samo do nas przyjdzie, bez naszego większego wysilania się. Przynajmniej ja przyznaję się, że tak właśnie mam... Zdaję sobie sprawę z tego, jak zgubne jest to podejście oraz jak wiele czasu i okazji marnuję, bo wolę się poddać i czekać. Już nie wiem czy to przez lenistwo, czy przez sytuację, w której jestem.
Nie o wszystko chce mi się walczyć, ale próbuję to zmieniać. Chyba warto.


To chyba jeden z nielicznych postów, które napisałam nie pod wpływem emocji... Tak zupełnie na spokojnie. Aż trochę to dziwne znając mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz