Zastanawiam się dlatego czy może powinnam znaleźć sobie jakieś nowe zajęcie? Wyjść gdzieś i poznać nowych ludzi? Sam pomysł wydaje się całkiem ok, ale wiem, że gdybym zrobiła te rzeczy, a w moim życiu wciąż nic za bardzo by się nie zmieniło lub, nie daj Boże, byłoby jeszcze gorzej, to chyba załamałabym się jeszcze bardziej...
Czy w takim razie lepiej nie robić nic? To chyba też jest złe wyjście z tej sytuacji...
Znów nic nie wiem i jestem jakaś bezsilna.
Może powinnam po prostu przestać się nad wszystkim zastanawiać i po prostu działać? Już nie mam pojęcia. Wewnętrznie wszystko mnie przerasta...życie, przemyślenia, problemy...zbyt wiele.
Czuję jakby niektórym przestało zależeć na relacji ze mną. A nawet jeśli nie przestało, to zostałam zepchnięta gdzieś na dalszy plan... Może to też po części wina mojej introwertycznej natury i tego, że nie upominam się o swoje. Nie walczę o uwagę i poświęcenie mi chwili czasu. Wychodzę z założenia, że jeżeli komuś zależy to sam też powinien wykazać jakiekolwiek zainteresowanie, a nie dopiero w momencie, kiedy to ja zrobię pierwszy krok...
Czasami po prostu trzeba być odważnym. Trzeba być silnym. Czasami nie można ulegać czarnym myślom. Trzeba pokonać te diabły, które wpychają się do twojej głowy i próbują wzbudzić paniczny strach. Przesz naprzód, krok za krokiem, z nadzieją, że nawet jeśli się cofniesz, to tylko trochę, tak że kiedy znowu ruszysz przed siebie , szybko nadrobisz zaległości. ~John Marsden
Tylko dlaczego ja tak nie potrafię...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz