niedziela, 6 marca 2016

Mam już dosyć siebie. Co zmienić, by zacząć żyć...?

Cały dzień, aż do chwili obecnej, było w porządku. Czas mijał mi nad wyraz spokojnie, zajęłam się obowiązkami, odpoczywałam i teoretycznie nie miałabym na co narzekać. Przez parę minut podczas słuchania muzyki rozmarzyłam się nawet i uwierzyłam, że kiedyś może będę szczęśliwa. Było to całkiem przyjemne uczucie, których ostatnio prawie w ogóle nie doświadczam... Typowy, przeciętny wolny dzień. Tylko...ileż można przeżyć właśnie takich typowych dni? Ta monotonia mnie męczy. Trochę to dziwne, bo z jednej strony nie lubię zmian, nawet czasami się ich obawiam, szczególnie kiedy nie wiem co przyniosą, ale z drugiej tak bardzo chciałabym coś właśnie zmienić, obrócić do góry nogami. Poczuć w końcu, że żyję.
Zastanawiam się dlatego czy może powinnam znaleźć sobie jakieś nowe zajęcie? Wyjść gdzieś i poznać nowych ludzi? Sam pomysł wydaje się całkiem ok, ale wiem, że gdybym zrobiła te rzeczy, a w moim życiu wciąż nic za bardzo by się nie zmieniło lub, nie daj Boże, byłoby jeszcze gorzej, to chyba załamałabym się jeszcze bardziej...
Czy w takim razie lepiej nie robić nic? To chyba też jest złe wyjście z tej sytuacji...
Znów nic nie wiem i jestem jakaś bezsilna.
Może powinnam po prostu przestać się nad wszystkim zastanawiać i po prostu działać? Już nie mam pojęcia. Wewnętrznie wszystko mnie przerasta...życie, przemyślenia, problemy...zbyt wiele.

Czuję jakby niektórym przestało zależeć na relacji ze mną. A nawet jeśli nie przestało, to zostałam zepchnięta gdzieś na dalszy plan... Może to też po części wina mojej introwertycznej natury i tego, że nie upominam się o swoje. Nie walczę o uwagę i poświęcenie mi chwili czasu. Wychodzę z założenia, że jeżeli komuś zależy to sam też powinien wykazać jakiekolwiek zainteresowanie, a nie dopiero w momencie, kiedy to ja zrobię pierwszy krok...

Jest cholernie nie w porządku.


Czasami po prostu trzeba być odważnym. Trzeba być silnym. Czasami nie można ulegać czarnym myślom. Trzeba pokonać te diabły, które wpychają się do twojej głowy i próbują wzbudzić paniczny strach. Przesz naprzód, krok za krokiem, z nadzieją, że nawet jeśli się cofniesz, to tylko trochę, tak że kiedy znowu ruszysz przed siebie , szybko nadrobisz zaległości. ~John Marsden
Tylko dlaczego ja tak nie potrafię...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz